Rad jestem na dalekiej łodzi zatracam się w słońcu i powodzi... uczuć,
Bo ileż można wytrwać, ileż można czekać jeśli ona w samotności stanie, a jej uczuć oddanie? Ma, li taką w sobie stronę, której sobą dogonie?
Jestem słaby, niemrawy, rady ze lśniącej trawy, której zieleń połyskuje, anad wszystko w pieśniach się lubuje... Ona dumnie kroczy, sukcesy innych krwią broczy, mam jej powiedzieć? Czy mogła by wiedzieć? Jeśli strach przezemnie dzień w dzień przemawia... Brzeg jeziora okolony krzewów i motylów legiony, a za tym rozpościera się bankiet, przed domem z marmuru zrobionym, a przejrzystym szkłem opayrzonym...


